Podsumowanie 2. kolejki PLFA II

4 maja 2014

Siedmiomeczowa, majówkowa kolejka drugiej ligi przyniosła zwycięstwa drużynom Green Ducks Radom, Crusaders Warszawa, Warsaw Werewolves, Seahawks Sopot, Angels Toruń, Dragons Zielona Góra i Wolverines Opole.
 

Efektowny debiut Zielonych Kaczorów
Green Ducks Radom - Warsaw Sharks B 27:20

Green Ducks Radom to absolutni debiutanci w PLFA. W poczynaniach radomskiej drużyny nie było jednak widać braku doświadczenia boiskowego. Już w pierwszej kwarcie Kaczory ugryzły dwa razy. Sygnał do ataku dał Wojciech Lewikowski, który popisał się ładną akcją powrotną po przechwycie. Jeszcze przed końcem pierwszej odsłony wyczyn Lewikowskiego skopiował Bartłomiej Sikora, z tym że akcja powrotna tego gracza była dwukrotnie dłuższa, bo aż 60-jardowa. Gdy na początku drugiej kwarty punkty zdobył Damian Cheda wydawało się, że losy meczu są przesądzone. Rekiny nie zamierzały jednak składać broni. 

Za nami debiut marzenie. Mecz był bardzo interesujący, obfitował w efektowne zagrania. Organizacyjnie pokazaliśmy się z dobrej strony czego dowodem jest bardzo liczna, gromko dopingująca publiczność.
Krzysztof Gajewski, trener Green Ducks Radom

Przed końcem pierwszej połowy punkty dla gości zdobył Patryk Karolak. Co ciekawe, gracze ten urodził się w Radomiu. Czwartkowy mecz był dla Karolaka pierwszym po rocznej przerwie spowodowanej kontuzją. Początek trzeciej kwarty znów potoczył się po myśli Green Ducks. Efektowną akcją powrotną na przyłożenie popisał się Bartłomiej Sikora i gospodarze prowadzili już 27:8. W czwartej kwarcie Rekiny rozpoczęły drapieżną pogoń. Touchdowny Karolaka i  Łukasza Owdzieja po podaniach Tomasza Znidericza pozwoliły im zniwelować różnicę do raptem jednej akcji punktowej. Jako, że do końca meczu pozostało niewiele czasu, przyjezdni zdecydowali się na próbę odzyskania piłki po wykopie. Plan nie powiódł się i piłkę przejęły Kaczory. Radomianie dowieźli do ostatniego gwizdka korzystny wynik. W efektownej inauguracji Green Ducks wygrali 27:20. 

- Za nami debiut marzenie. Mecz był bardzo interesujący, obfitował w efektowne zagrania. Organizacyjnie pokazaliśmy się z dobrej strony czego dowodem jest bardzo liczna, gromko dopingująca publiczność. Dziękuję Sharks, którzy pokazali twardy futbol. Na pewno dużo nauczyliśmy się od warszawian. To będzie procentowało w kolejnych meczach - powiedział Krzysztof Gajewski, trener Green Ducks Radom. 

- Oba zespoły stworzyły dzisiaj znakomite widowisko. Bardzo się cieszę, że futbol wrócił do Radomia. Mam nadzieję, że tym razem na stałe. Nasi rywale mają świetnych kibiców, którzy wspierali ich w ważnych fragmentach meczu - skomentował Osman Hózman-Mirza-Sulkiewicz, menedżer Warsaw Sharks. - Zabrakło nam zgrania i przedsezonowych sparingów. Drużyna zgrywała się na boisku. Już w drugiej połowie widać było, że graliśmy dużo pewniej. Pierwsza połowa zadecydowała o wyniku meczu. Serdecznie gratuluję Krzysztofowi Gajewskiemu, który świetnie poukładał zespół - dodał Sulkiewicz. 

Kolejny mecz ligowy Green Ducks rozegrają 31 maja. Wyjazdowym rywalem radomian będą Warsaw Werewolves. Następnym rywalem Sharks B będzie drużyna Crusaders Warszawa. 

Green Ducks Radom - Warsaw Sharks B 27:20 (13:0, 6:8, 8:0, 0:12) 

I kwarta
6:0 przyłożenie Wojciecha Lewikowskiego po 30-jardowej akcji powrotnej po przechwycie
13:0 przyłożenie Bartłomieja Sikory po 60-jardowej akcji powrotnej po odkopnięciu (podwyższenie za jeden punkt Wojciech Korba)

II kwarta
19:0 przyłożenie Damiana Chedy po 70-jardowej akcji po podaniu Ernesta Seweryna
19:8 przyłożenie Patryka Karolaka po 20-jardowej akcji po podaniu Tomasz Znidericza (podwyższenie za dwa punkty Kamil Maksymowicz)

III kwarta
27:8 przyłożenie Bartłomieja Sikory po 60-jardowej akcji powrotnej po odkopnięciu (podwyższenie za dwa punkty Wojciech Korba)

IV kwarta
27:14 przyłożenie Patryka Karolaka po 20-jardowej akcji po podaniu Tomasza Znidericza
27:20 przyłożenie Łukasza Owdzieja  po 15-jardowej akcji po podaniu Tomasza Znidericza

Mecz obejrzało 900 widzów.

MVP meczu: Bartłomiej Sikora (safety Green Ducks Radom)
 


Krzyżowcy zabiegali Psy Gończe

Crusaders Warszawa - Warsaw BEagles 30:14

Crusaders i BEagles po raz pierwszy mierzyli się w zeszłym sezonie. Wtedy lepsza była druga drużyna Orłów. Przed tegorocznymi rozgrywkami skład BEagles został jednak gruntownie przebudowany.

Wygraliśmy głównie dzięki temu, że zawodnicy bardzo dobrze zrealizowali przedmeczowe założenia. Zawsze może być jednak lepiej.
Piotr Matyjasek, koordynator ataku Crusaders Warszawa

Początek pierwszomajowego meczu należał do Krzyżowców. Pierwsze punkty po akcji biegowej zdobył rozgrywający Grzegorz Wójcik. Skutecznie za dwa podwyższył najlepszy gracz zawodów Adam Płochocki. Po następującym wykopie Crusaders goście wykonali znakomitą akcję powrotną docierając z piłką na 6. jard przed polem punktowym rywali. Kilka chwil później, zdobyty w czwartej próbie touchdown celebrował BEagle Mateusz Sitek. Po skutecznym podwyższeniu weterana drugiej drużyny Warsaw Eagles Piotra Pamulaka na tablicy pojawił się remis.

W drugiej kwarcie dzielili i rządzili gospodarze zawodów. Przyłożenia biegowe Mateusza Wójcika i po akcji powrotnej po przechwycie w wykonaniu Mateusza Kowalczyka pozwoliło Krzyżowcom wyjść na 14-punktowe prowadzenie. W trzeciej części z dobrej strony pokazała się ponownie Pamulak. Nieudana próba podwyższenia spowodowała to, że BEagles tracili 8 punktów do rywali.

Ostatnie dwa akcenty punktowe spotkania należały do Adam Płochoskiego. Zawodnik ten zdobył touchdown po biegu. Chwilę później skutecznie podwyższył za dwa punkty i gospodarze mogli celebrować zwycięstwo na inaugurację sezonu.

- Wygraliśmy głównie dzięki temu, że zawodnicy bardzo dobrze zrealizowali przedmeczowe założenia. Zawsze może być jednak lepiej. Nie ustrzegliśmy się błędów więc jest nad czym pracować. Już w niedzielę mamy kolejny trening. Teraz nasze myśli skoncentrowane są na meczu z Sharks. Naszym celem pozostaje niezmiennie awans do play-off - powiedział Piotr Matyjasek, koordynator ataku Crusaders Warszawa.

- To był bardzo wyrównany mecz. Połowę naszego składu stanowią zawodnicy, którzy dzisiaj grali po raz pierwszy. W naszych szeregach zadebiutowało też wielu byłych juniorów. Crusaders to bardzo solidna drużyna, jedna z najlepszych w naszej dywizji. Jedną z ich przewagą było to, że dysponują całkiem pokaźnym doświadczeniem futbolowym. Gdy zmniejszy liczbę błędów, zaczniemy wygrywać - skomentował Phillip Dillon, trener Warsaw BEagles.

Kolejny mecz Crusaders rozegrają 24 maja, gdy w derbach Warszawy zmierzą się z Warsaw Sharks B. Tydzień później, 31 maja BEagles pojadą do Olsztyna by zagrać z Lakers.

Crusaders Warszawa - Warsaw BEagles 30:14 (8:8, 14:0, 0:6, 8:0)

I kwarta
8:0 przyłożenie Grzegorza Wójcika po 13-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Adam Płochocki)
8:8 przyłożenie Mateusza Sitka po 2-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Piotr Pamulak)

II kwarta
16:8 przyłożenie Mateusza Wójcika po 60-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Grzegorz Wójcik)
22:8 przyłożenie Mateusza Kowalczyka po 40-jardowej akcji powrotnej po przechwycie

III kwarta
22:14 przyłożenie Piotra Pamulaka po 10-jardowej akcji biegowej

IV kwarta
30:14 przyłożenie Adama Płochockiego po 10-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Adam Płochocki)

Mecz obejrzało 400 widzów.

MVP meczu: Adam Płochocki (running back Crusaders Warszawa)

 

Kto potężnymi running backami wojuje …
Olsztyn Lakers - Warsaw Werewolves 20:28 

Zdaniem ekspertów zdecydowanym faworytem olsztyńskiego meczu byli Jeziorowcy. Gospodarzom szybko dał się jednak we znaki running back przyjezdnych, Amerykanin Jason Abney. Zawodnik ten zdobył pierwsze przyłożenie w sobotnim meczu. Lakers odpowiedzieli szybko touchdownem Kamila Polskiego. Po skutecznym podwyższeniu za jeden wyszli na prowadzenie, jak się miało później okazać pierwsze i ostatnie w tym spotkaniu. 

Lakers stawiają na bardzo fizyczny futbol. Przed meczem zdawaliśmy sobie sprawę, że musimy zagrać podobnie by wygrać. Plan przyniósł spodziewane efekty.
Dawid Szurmiej, prezes Warsaw Werewolves

Druga kwarta zaczęła się znakomicie dla warszawian. Po jednym przyłożeniu zdobyli Abney i Kamil Bogusławski. Dodatkowo, Amerykanin dwa razy skutecznie podwyższał za dwa punkty. Wykonana jeszcze przed przerwą przez Artura Ostrysz akcja biegowa podtrzymała nadzieje olsztynian na wygranie spotkania. 

Po wznowieniu gry po regulaminowej przerwie ponownie błysnął Abney. W ostatniej kwarcie gospodarze byli w stanie tylko zmniejszyć rozmiary porażki po ładnym podaniu Mateusza Jałyńskiego do Pawłą Banaszyńskiego. 

- Lakers stawiają na bardzo fizyczny futbol. Przed meczem zdawaliśmy sobie sprawę, że musimy zagrać podobnie by wygrać. Plan przyniósł spodziewane efekty - powiedział Dawid Szurmiej, prezes Warsaw Werewolves. - To już nasz czwarty sezon w PLFA II. Mocno przepracowaliśmy przerwę między rozgrywkami. Do każdego meczu przygotowujemy się indywidualnie. Forma, którą prezentowaliśmy pod koniec zeszłego sezonu  zapowiadała, że polepszamy się sportowo. Mam nadzieję, że to co pokazaliśmy w Olsztynie przełoży się na cały sezon - dodał Szurmiej. 

- Nie spodziewaliśmy się takiego obrotu sprawy. Oczekiwaliśmy, że Wilkołaki będą grały tak, jak w zeszłym sezonie. Paradoksalnie okazało się, że warszawianie pokonali nas naszą bronią sprzed roku - skomentował Bartosz Bania, prezes Olsztyn Lakers. - Wierzymy w to, że był to potrzebny zimny prysznic na nasze gorące głowy. Próbujemy zapomnieć o porażce i skoncentrować się na kolejnych przeciwnikach. Sezon dopiero się zaczął - dodał Bania. 

Kolejny mecz Jeziorowcy rozegrają 31 maja, gdy na własnym boisku podejmą Warsaw BEagles. Tego samego dnia w stolicy Wilkołaki będą gospodarzami spotkania z debiutantem w PLFA II, drużyną Green Ducks Radom. 

Olsztyn Lakers - Warsaw Werewolves 20:28 (7:6, 7:16, 0:6, 6:0) 

I kwarta
0:6 przyłożenie Jasona Abney’a po 6-jardowej akcji biegowej
7:6 przyłożenie Kamila Polskiego po 8-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Piotr Zawadzki)

II kwarta
7:14 przyłożenie Jasona Abney’a po 6-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Jason Abney)
7:22 przyłożenie Kamila Bogusławskiego po 4-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Jason Abney)
14:22 przyłożenie Artura Ostrysz po 25-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Piotr Zawadzki)

III kwarta
14:28 przyłożenie Jasona Abney’a po 5-jardowej akcji biegowej

IV kwarta
20:28 przyłożenie Pawła Banaszyńskiego po 13-jardowej akcji po podaniu Mateusza Jałyńskiego 

Mecz obejrzało 200 widzów. 

MVP meczu: Jason Abney (running back Warsaw Werewolves) 

 

Mocny start sopockich Jastrzębi
Seahawks Sopot - Patrioci Poznań 36:12

Przedsezonowa fuzja Sabercats Sopot z Seahawks Gdynia spowodowała to, że trzon zeszłorocznego składu sopockiej drużyny został obudowany graczami rezerwowymi mistrzów PLFA sezonu 2012. W sobotę naprzeciw Jastrzębi stanęła debiutująca w PLFA II ekipa z Poznania - Patrioci. Już pierwsza kwarta pokazała, która drużyna ma większe doświadczenie boiskowe. Cztery przyłożenia po podaniach Luke’a Zetazate pozbawiły drużynę z Wielkopolski złudzeń. Patrioci byli w stanie odpowiedzieć touchdownem Wojciecha Szymańskiego po podaniu Bartłomieja Kimnesa, kiedyś zawodnika topligowych Kozłów Poznań. 

Debiut w jedenastkach uważam za udany, chociaż w pierwszej kwarcie było widać, że moi zawodnicy są bardzo stremowani. W 12 minut straciliśmy 29 punktów.
Karol Siliwoniuk, menedżer Patriotów Poznań

Później gra wyrównała się. Także dzięki temu, że na boisku pojawili się sopoccy rezerwowi. Po kanonadzie w pierwszej kwarcie, w drugiej żadnej z drużyn nie udało się zdobyć punktów. Ostatnie przyłożenie dla gospodarzy zdobył Bartosz Romanowski. Także przy tej akcji udział miał Kanadyjczyk Zetazate. W czwartej odsłonie Bartosz Czarczyński przypieczętował swoją bardzo dobrą postawę ładnym touchdownem po akcji powrotnej po przechwycie. Ostatnią część meczu wygrali Patrioci, ale całe starcie, zasłużenie, Jastrzębie. 

- Było dzisiaj widać, że nasza drużyna powstała z połączenia składów Sabercats Sopot i Seahawks Gdynia B. Skład zasilają też debiutanci. Ta mieszanka z meczu na mecz powinna grać coraz lepiej - powiedział Michał Radelicki, prezes Seahawks Sopot. - W drugiej połowie daliśmy zagrać zawodnikom rezerwowym. Nie było sensu śrubować wyniku. Była idealna okazja, by popróbować mniej doświadczonych graczy. Najważniejsze jest zwycięstwo, a nie jego rozmiar - dodał Radelicki. 

- Debiut w jedenastkach uważam za udany, chociaż w pierwszej kwarcie było widać, że moi zawodnicy są bardzo stremowani. W 12 minut straciliśmy 29 punktów. Sopot bezwzględnie wykorzystał nasze braki. Na domiar złego podczas rozgrzewki urazu pachwiny doznał nasz pierwszy running back Mateusz Chrzanowski, a w połowie drugiej kwarty nasz jedyny rozgrywający doznał kontuzji dłoni co przekreśliło naszą grę podaniową  - powiedział Karol Siliwoniuk, menedżer Patriotów Poznań. - Na słowa uznania zasługuje nasza młoda linia ofensywna, która nie pozwoliła rywalom powalić naszego rozgrywającego. Świetnie zagrał też formacja obrony. Na szczególne słowa uznania zasługuje Bartosz Czarczyński, który przechwycił trzy podania. Jedno z nich zamienił na przyłożenie - dodał Siliwoniuk. 

Kolejny mecz ligowy Seahawks rozgrają 24 maja w Toruniu. Rywalem sopocian będą Anioły. Na kolejną potyczkę w ramach PLFA II Patrioci poczekają aż do 19 czerwca. Wtedy na własnym boisku podejmą Bydgoszcz Archers.

Seahawks Sopot - Patrioci Poznań 36:12 (29:6, 0:0, 7:0, 0:6) 

I kwarta
7:0 przyłożenie Przemysława Portalskiego po 31-jardowej akcji po podaniu Luke'a  Zetazate  (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)
14:0 przyłożenie Adriana Abrahama po 42-jardowej akcji po podaniu Luke'a Zetazate (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)
14:6 przyłożenie Wojciecha Szymańskiego po 13-jardowej akcji po podaniu Bartłomieja Kimnesa
21:6 przyłożenie Bartosza Romanowskiego po 10-jardowej akcji po podaniu Luke'a Zetazate (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)
29:6 przyłożenie Michała Uzdrowskiego po 20-jardowej akcji po podaniu Luke'a Zetazate (podwyższenie za dwa punkty Bartosz Romanowski)

III kwarta
36:6 przyłożenie Bartosza Romanowskiego po 15-jardowej akcji po podaniu Luke'a Zetazate (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)

IV kwarta
36:12 przyłożenie Bartosza Czarczyńskiego po 20-jardowej akcji powrotnej po przechwycie

Mecz obejrzało 300 widzów. 

MVP meczu: Bartosz Romanowski (skrzydłowy Seahawks Sopot)

 

Anielskie jasności
Griffons Słupsk - Angels Toruń 2:36

Pod wodzą nowego szkoleniowca toruńskie Anioły pojechały do Słupska z nadzieją na skopiowanie lub poprawienie wyniku z zeszłego sezonu. 27 lipca 2013 roku Angels wygrali z Griffons 32:0.

Skupiamy się na arcyważnym meczu, który rozegramy 24 maja na naszym boisku z Seahawks Sopot. Moim zdaniem to spotkanie przesądzi o tym, która drużyna awansuje do play-off.
Hubert Pińczak, prezes Angels Toruń

Pierwszy cios w rozgrywanym w sobotni wieczór meczu zadali goście. Długim biegiem popisał się Jakub Mazan i Angels prowadzili 6:0. Do anielska eksplozji punktowej doszło w drugiej kwarcie. Bohaterami tej części gry byli zdobywca dwóch przyłożeń po biegach Bartosz Mróz i Maciej Biesiadziński. Drugi z nich popisał się ładną akcją powrotną po przechwycie. W całym meczu Biesiadziński popisywał się świetnymi powaleniami nie tylko w defensywie, ale też w formacjach specjalnych. Do szatni torunianie zeszli prowadząc 28:0.

W drugiej połowie sztab szkoleniowy przyjezdnych wydelegował na boisko drugiego rozgrywającego Jacka Kwaska, który w zeszłym sezonie reprezentował barty Bygdoszcz Raiders.

W trzeciej kwarcie jeszcze raz błysnął Jakub Mazan, tym razem po akcji podaniowej. Jedyne punkty w tym meczu dla słupczan wywalczył Sebastian Trzebiatowski. Zawodnik ten zablokował piłkę, gdy Angels odkopnąć próbowali. Futbolówka opuściła boisko i sędziowie zarządzili safety, które premiowało Griffons dwoma oczkami. Mecz zakończył się zasłużonym, łatwym zwycięstwem torunian 36:2. 

Słupczanie będą mieli szansę na rewanż 21 czerwca, gdy w drugiej odsłonie dwumeczu w ramach sezonu zasadniczego zagrają z Aniołami w Toruniu. 

- Wynik cieszy. To dobry początek sezonu. Skupiamy się na  arcyważnym meczu, który rozegramy 24 maja na naszym boisku z Seahawks Sopot. Moim zdaniem to spotkanie przesądzi o tym, która drużyna awansuje do play-off - powiedział Hubert Pińczak, prezes Angels Toruń. 

- Podłamała nas druga kwarta, w której popełniliśmy kilka poważnych błędów. W całym meczu zawiedliśmy szczególnie w ataku. Dzisiaj zadebiutowało wielu graczy. Okazało się, że sparingi przedsezonowe mają zupełnie inny ciężar gatunkowy niż mecze o punkty - powiedział Jakub Helinski, trener Griffons Słupsk. - Wiedzieliśmy, że Angels to klasowa drużyna, ale nie spodziewaliśmy, że zaprezentują tak szybki futbol - dodał Helinski. 

Kolejny mecz Griffons rozegrają 1 czerwca, gdy na wyjeździe zmierzą się z Bydgoszcz Archers. 24 maja Anioły podejmą na własnym boisku Seahawks Sopot. 

Griffons Słupsk - Angels Toruń 2:36 (0:6, 0:22, 0:8, 2:0)

I kwarta
0:6 przyłożenie Jakuba Mazana po 60-jardowej akcji biegowej

II kwarta
0:14 przyłożenie Bartosza Mroza po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Jakub Mazan)
0:21 przyłożenie Bartosza Mroza po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jakub Mętrkiewicz)
0:28 przyłożenie Macieja Biesiadzińskiego po 30-jardowej akcji powrotnej po przechwycie (podwyższenie za jeden punkt Jakub Mętrkiewicz)

III kwarta
0:36 przyłożenie Jakuba Mazana po 48-jardowej akcji po podaniu Łukasz Kuśmirka (podwyższenie za dwa punkty Jakub Mazan po odzyskaniu zablokowanej piłki przy próbie kopnięcia)

IV kwarta
2:36 dwa punkty dla Griffons po zablokowaniu przez Sebastiana Trzebiatowskiego próby odkopnięcia Angels

Mecz obejrzało 600 widzów.

MVP meczu: Maciej Biesiadziński (defensive back Angels Toruń)

 

Smoki Pieronów się nie boją
Rybnik Thunders - Dragons Zielona Góra 8:14

W przedostatnim meczu drugiej kolejki PLFA II rybniczanie podejmowali debiutanta w drugoligowych rozgrywkach, zespół Dragons Zielona Góra. Thunders dołączyli do trzeciej klasy rozgrywkowej w sezonie 2012 więc to w nich należało upatrywać zdecydowanych faworytów niedzielnego starcia.

W końcówce meczu byłem zszokowany decyzjami rywali. Do końca spotkania pozostało kilkadziesiąt sekund, a rybniczanie koncentrowali się na biegach.
Krystian Wójcik, trener ofensywy Dragons Zielona Góra

Pierwsza kwarta potwierdziła umiejętności rozgrywających swój 13. mecz ramach PLFA rybniczan. Przyłożenie Łukasza Surmiaka pozwoliło im wyjść na prowadzenie 6:0. Jeszcze przed przerwą Smoki przebudziły się za sprawą świetnej akcji tight enda, najlepszego na boisku Ariela Wróbla. Gracz ten wykorzystał precyzyjne podanie Adriana Chojnackiego, a chwilę później skutecznie podwyższył za dwa punkty i do przerwy zielonogórzanie prowadzili 8:6.

W trzeciej kwarcie żadnej z drużyn nie udało się zdobyć punktów. To co najlepsze w meczu zespoły zachowały na deser. W czwartej odsłonie do remisu doprowadzili … Thunders po błędzie zielonogórskiego rozgrywającego. Niedługo później przyjezdni znów prowadzili. Tym razem serię wykończył krótkim biegiem Krystian Wójcik. Przed zakończeniem regulaminowego czasu gry gospodarze mieli wyborną szansę na zadanie decydującego ciosu. Ich seria zatrzymała się jednak blisko pola punktowego rywali i sędzia główny zakończył zawody. W swoim debiucie w futbolu jedenastoosobowym Dragons Zielona Góra wygrali 14:8.

- Faworytem meczu byli Thunders, ale pokazaliśmy futbolowy charakter. W końcówce meczu byłem zszokowany decyzjami rywali. Do końca spotkania pozostało kilkadziesiąt sekund, a rybniczanie koncentrowali się na biegach. Nasza defensywa stanęła na wysokości zadania i obroniliśmy korzystny wynik  - powiedział Krystian Wójcik, trener ofensywy Dragons Zielona Góra. 

- Bardzo żałujemy tej porażki. W końcówce mieliśmy wielką szansę zdobyć decydujące przyłożenie. Zabrakło nam czasu i koncentracji. Dragons zaskoczyli nas bardzo dobrą postawą. Mimo iż dzisiaj debiutowali w futbolu jedenastoosobowym nie było tego widać. Widać, że są bardzo dobrze przygotowani do sezonu - skomentował Marek Grecicha, prezes Rybnik Thunders. 

Kolejny mecz Grzmoty rozegrają dopiero 14 czerwca. Rywalem rybniczan będzie druga drużyna topligowych Panthers Wrocław. 24 maja Dragons podejmą na własnym boisku debiutanta w PLFA, drużynę Outlaws Wrocław. 

Rybnik Thunders - Dragons Zielona Góra 8:14 (6:0, 0:8, 0:0, 2:6)

I kwarta
6:0 przyłożenie Łukasza Surmiaka po 5-jardowej akcji biegowej

II kwarta
6:8 przyłożenie Ariela Wróbla po 20-jardowej akcji po podaniu Adriana Chojnackiego (podwyższenie za dwa punkty Ariel Wróbel)

IV kwarta
8:8 dwa punkty (safety) dla Thunders po tym jak rozgrywający Thunders upadł z piłką we własnym polu punktowym
8:14 przyłożenie Krystiana Wójcika po 1-jardowej akcji biegowej

Mecz obejrzało 200 widzów.

MVP meczu: Ariel Wróbel (tight end Zielona Góra Dragons)

 

Były rozgrywający Outlaws pogrąża
wrocławskiego debiutanta

Wrocław Outlaws - Wolverines Opole 23:36

Jeszcze kilka dni przed planowanym terminem rozegrania meczu nie było wiadomo czy dojdzie on do skutku. W ostatniej chwili, Outlaws zostali zasileni sprzętowo przez ofiarnych przedstawicieli polskiego środowiska futbolu amerykańskiego. Jednak jako pierwsi wiatr w żagle dostali goście z Opola. Po akcji biegowej Krzysztofa Richtera i skutecznym podwyższeniu za dwa w wykonaniu Krzysztofa Pacana Rosomaki wyszły na ośmiopunktowe prowadzenie. 

W pierwszej połowie Outlaws zaskoczyli nas. W drugiej kontrolowaliśmy przebieg gry i zasłużenie wygraliśmy. Procentuje praca trenerów Wojciecha Drąga i Skipa Poola.
Adam Mazurek, prezes Wolverines Opole

Wyjęci Spod Prawa, którzy prowadzeni są przez znanego w środowisku futbolowym Krzysztofa Wydrowskiego szybko odpowiedzieli dwoma touchdownami Mariusza Góreckiego. Po obu tych akcjach skutecznie za jeden podwyższał Tomasz Soska. Zawodnik ten był autorem jedynej akcji punktowej drugiej kwarty. Soska nie chybił z niedużej odległości i wrocławianie schodzili na przerwę prowadząc 9 punktami. 

W drugiej połowie na boisku pojawił się rozgrywający Kamil Kowalki, który jeszcze kilka miesięcy temu trenował z … Outlaws. Jak się okazało później gracz ten przesądził o losach spotkania. Sam zdobył przyłożenie po akcji biegowej i trzy razy precyzyjnymi podaniami obsłużył swoich nowych kolegów - Adama Popandę i Łukasza Szelongiewicza. Outlaws poniekąd sami zgotowali sobie ciężki los, gdyż w drugiej połowie gospodarze aż dwukrotnie gubili piłkę w okolicach swojego pola punktowego. Sami byli w stanie odpowiedzieć tylko przyłożeniem Marcina Haśca i mecz zakończył się triumfem Rosomaków 36:23. Szansę na rewanż Outlaws będą mieli 3 sierpnia. Wtedy gospodarzami będą Wolverines. 

- W pierwszej połowie Outlaws zaskoczyli nas. W drugiej kontrolowaliśmy przebieg gry i zasłużenie wygraliśmy. Procentuje praca trenerów Wojciecha Drąga i Skipa Poola. Mimo iż Amerykanin pomaga nam w tej chwili zdalnie ma duży wpływ na obraz naszej gry - powiedział Adama Mazurek, prezes Wolverines Opole. 

- Bardzo się cieszymy, że dzisiejszy mecz został rozegrany. Dziękuję Wolverines, że mimo perturbacji przyjechali, Bielawa Owls i Panthers Wrocław za pomoc w przygotowaniu boiska, a przede wszystkim Warsaw Sharks i innym osobom za wypożyczenie sprzętu futbolowego. Dla nas już samo rozegranie tego meczu było zwycięstwem - powiedział Krzysztof Wydrowski, trener Outlaws Wrocław. 

Drugi mecz w PLFA Wyjęci Spod Prawa rozegrają 24 maja. W tym dniu zagrają na wyjeździe z Dragons Zielona Góra. Także na 24 maja zaplanowany jest mecz Wolverines. Rywalem Rosomaków będzie druga drużyna topligowych Panthers Wrocław. 

Wrocław Outlaws - Wolverines Opole 23:36 (14:8, 3:0, 0:20, 6:8) 

I kwarta
0:8 przyłożenie Krzysztofa Richtera po 12-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Krzysztof Pacan)
7:8 przyłożenie Mariusza Góreckiego po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Tomasz Soska)
14:8 przyłożenie Mariusza Góreckiego po 12-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Tomasz Soska)

II kwarta
17:8 23-jardowe kopnięcie z pola Tomasza Soski

III kwarta
17:14 przyłożenie Kamila Kowalika po 6-jardowej akcji biegowej
17:22 przyłożenie Adama Popandy po 20-jardowej akcji po podaniu Kamila Kowalika (podwyższenie za dwa punkty Kamil Kowalik)
17:28 przyłożenie Adama Popandy po 20-jardowej akcji po podaniu Kamila Kowalika

IV kwarta
23:28 przyłożenie Marcina Haśca po 8-jardowej akcji biegowej
23:36 przyłożenie Łukasza Szelongiewicza po 45-jardowej akcji po podaniu Kamila Kowalika (podwyższenie za dwa punkty Kamil Kowalik)

Mecz obejrzało 300 widzów.

MVP meczu: Kamil Kowalik (rozgrywający Wolverines Opole)

 

 

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl